Opinie o MAL, czyli oczyszczalnia ZBS-6C i zbiornik na deszczówkę.

Firma MAL jako nasz podwykonawca, należała zdecydowanie do grupy konkretnych. Jeszcze przed współpracą (oficjalną) polecili kompetentnego geologa, potem też podczas dwóch, czy trzech spotkań służyli poradami i co ważne, proponowali sensowne rozwiązania, które sprawdzają się do dziś. Dodatkowo, nie było żadnych problemów z zamówieniem np. dodatkowych przedłużek na oczyszczalnię, czy też zbiornik na wodę (po tym jak nam się poziom ogrodu lekko podniósł). Obawialiśmy się oczyszczalni biologicznej (porcjowany osad czynny), czy w początkowym okresie, gdy dom nie jest w pełni zamieszkany, to nie zagłodzimy naszych bakterii. Okazało się, że przy regularnym dosypywaniu aktywatora (“bakteryjki” w proszku), całość działa bardzo dobrze i nie ma żadnych problemów.

Dwie klapy rewizyjne (udało się to tak zmieścić, że wystają niewiele ponad grunt), tu po pierwszym wiosennym koszeniu (stąd i trawa na nich). Praktycznie klapy są niemal niewidoczne i nie musieliśmy jakoś szczególnie ich obudowywać.
Czytaj dalej Opinie o MAL, czyli oczyszczalnia ZBS-6C i zbiornik na deszczówkę.

Życie w czasach zarazy

… czyli wykorzystam ten czas, żeby nadgonić nasze recenzje i opinie.

Ogólnie dla wielu firm, w tym tych instalatorskich przyjdzie zapewne trudny czas. Dlatego korzystając z faktu, że pracuję zdalnie, a dzieci “sprzedałem” do Niewieszy na przymusowe wakacje, to przygotuję i opublikuję kilka opinii o naszych podwykonawcach, żeby jakoś, choć takim małym wkładem pomóc im, skoro wykonali pracę u nas dobrze i możemy ich polecić.

Dwie recenzje już opublikowałem, kolejne “są w toku”. A wszystkim, którzy czytują bloga życzę sporo cierpliwości i spokoju w najbliższym czasie oraz uniknięcia tego dziadostwa, które krąży w powietrzu.

Tak dla ukojenia nerwów. Zachód słońca nad Jeziorem Pławniowickim od strony głównej plaży w Niewieszu.

Wszędzie dobrze, ale przy kominku najlepiej czyli opinia o Z.U.H. Kominek, czyli kominkimyslowice.pl.

Właściwie każdą analizę projektu domu zaczynaliśmy od kominka, jego umiejscowienia, widoczności i konieczności stosowania dziwnych rozwiązań (zarówno od strony wkładu jak i komina – np kominków z dwoma równoległymi szybami – ładne ale jednak drogie).

Tak się złożyło, że nasza Vitra 116, miała miejsce na kominek zaplanowany w idealnym miejscu (z naszego punktu widzenia), który stanowiąc ozdobę salonu, może pełnić także rolę grzewczą, a dzięki położeniu przy styku ciągów komunikacyjnych, rozwiązanie takie sprawdza się idealnie. Dodatkowo ładna kompozycja z szerokim wejściem do salonu oraz ładnie zrobiona zabudowa, dają razem naprawdę ładny efekt.

Nadia z Kratki.pl jest dość niska, dlatego konieczna była lekka podbudowa. Na dole doprowadzenie powietrza.

Nie wchodząc w szczegóły, wybraliśmy firmę Z.U.H. Kominek czyli Kominkimyslowice.pl, której punkt mieści się w Katowicach w budynku salonu Agata Meble, na parterze (prawe skrzydło – na wprost wejścia od bocznego parkingu).

Czytaj dalej Wszędzie dobrze, ale przy kominku najlepiej czyli opinia o Z.U.H. Kominek, czyli kominkimyslowice.pl.

Niech tworzy się światło, czyli nasza opinia o EkolHouse.

Przyznam szczerze, że temat fotowoltaiki – bo to o nim jest ten wpis – “chodził za nami” od początku budowy. Co gorsza, od początku wiedzieliśmy, że z racji ograniczonego budżetu musi być odłożony na później. Teraz jednak korzystając z programu “Czyste powietrze” (dofinansowanie pompy ciepła – o czym więcej już wkrótce) pojawiła się finansowa możliwość realizacji naszego małego marzenia.

Amerisolar Black 320W na dachu w Niewieszu
Amerisolar Black 320W elegancko ułożone na dachu – tu widok na string południowy.

Wybór firmy nie był wcale prosty. Rozesłaliśmy zapytania do kilkunastu firm (dużych, małych, nawet fotowoltaika IKEA się tam zaplątała), ostatecznie na placu boju zostały trzy firmy, a z nich najbardziej spodobała nam się oferta EkolHouse z Zabrza.

Jeszcze w trakcie montażu, ale czerń jest bardziej czarna niż nasze dachówki (o ile w przypadku czerni możliwe jest mówienie o kolorze i odcieniach). Black w nazwie jednak zobowiązuje.
Czytaj dalej Niech tworzy się światło, czyli nasza opinia o EkolHouse.

Zima Panie, zima 30-sto lecia.

Na Jeziorze Pławniowickim od strony Niewieszy, można było w niedzielę 09.02 obserwować typowe sporty zimowe.

Przyznam szczerze, że upadek do wody, zapewne nie należał do największych przyjemności.
Dzień wcześniej, złapałem takie słońce o zachodzie.
Zimowy krajobraz w Niewieszy uchwycony. Patrząc na prognozę pogody chyba ostatni tej zimy.
Ostatnie spojrzenie na Pałac w Pławniowicach.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Jesienne trzciny, całe w zlocie, nadające charakter Niewieszy i całemu jezioru. Niestety po przyjrzeniu się, widać wyraźny zgrzyt.

Złote trzciny oszpecone starą oponą.
Dla osłody. Listopadowy zachód nad Niewieszą.
Kilka minut później.
I koniec. Do tego klucze wędrownych ptaków. Niewiesza i Jezioro Pławniowickie mają tyle do zaoferowania. Czemu ludzie to niszczą?

Hmmm

Dom nad jeziorem . Wypoczniesz sobie – mówili. Na spacer pójdziesz – mówili.

I co? I nic.

Wypoczęty nie jestem, ale czuję (poza bólem pleców) satysfakcję.

Chwilkę zeszło. Następnym razem będzie łatwiej (wprawa czyni mistrza).

Wspomnienie końcowych etapów

Jak, już pisałem, braki czasu (i wrodzone lenistwo) skutecznie utrudniły aktualizowanie treści. Nie chcąc jednak stracić kawałka pięknych wspomnień zamieszczam skrócony rzut oka na końcówkę naszej budowy.

Kwietnik “na winklu”, żeby sąsiadom się milej skręcało.
Nasze trawy (niskie) mają się rozplenić i nie zasłaniając widoków “ocieplić” wizerunek płotu.
Wlot (czerpnia) rekuperacji – małe, a cieszy. Wylot (wyrzutnia) na dachu w postaci dwóch kominków.
Nasz skalniak i lampy tarasowe, wieczorem jest genialnie.
Ostatni dzień wakacji i spojrzenie z poziomu basenu (trochę ochłody dla ogrodników).
Thuje (złotokończyste) mają (kiedyś) stworzyć żywopłot – wybór raczej rozumem niż sercem.
Jeden z ostatnich, wakacyjnych zachodów słońca nad Niewieszą.

To już naprawdę koniec!

Wpis już bardzo “czerstwy”, ale braki czasu skutecznie utrudniają uzupełnianie wpisów.

Uff. Udało nam się zamknąć budowę i odebrać wszelkie dokumenty, tudzież zezwolenia. Jeszcze gdzieniegdzie wnętrze wymaga wykończenia (parapety, płytki w kuchni, szafy i milion innych rzeczy), ale sam domek jest wykończony, sprawny technicznie i gotowy do przetrwania zimy.

Nieźle wyszło. Choć nasz główny wykonawca chyba nie “przeżył” tej budowy (przynajmniej patrząc na stronę).

Jak zostałem designerem

… czyli jak nie potrafisz znaleźć lampy, która z jednej strony trafia w Twój gust, a z drugiej nie zrujnuje domowego budżetu – to musisz tą lampę samemu zaprojektować i zrobić sobie we własnym zakresie (no bo przyznaję, że bez elektryka domowego projekt by nie wypalił, ale od czego ma się rodzinę?).

W trakcie montażu, ale już wygląda niezgorzej.

Podczas instalacji elektryki, padło pytanie gdzie mają być wyprowadzenia oświetlenia. O ile w innych pokojach nie było problemu, tak w salonie oczywiście problem był.

Po intensywnych (acz krótkich – bo elektrycy na miejscu) konsultacjach zdecydowaliśmy się na wyprowadzenie punktów w samym szczycie naszego sufitu “katedralnego”. Na zasadzie,: “a potem się pomyśli”.

Intensywne poszukiwania lamp, które by nam się podobały spełzły na niczym (bo z całym szacunkiem, ale jedyna lampa, która trafiła w nasz gust kosztowała jakieś 1400 zł i niejako z założenia odpadała).

Czytaj dalej Jak zostałem designerem